ROMI

Licencja pilota: 3183 z 31-07-1998
Paralotnia: SPEEDY
Napęd: WALKERJET DX 200
GG: 495407





  DAWID

Licencja pilota: ?
Paralotnia: PERCHE VECTOR
Napęd: PARAPOWER





  WOJTEK

Licencja pilota: ?
Paralotnia: DELTA FLY HELIX
GG: 9519165

Jak zacząłem latać
Rzesza zainteresowanych, którym latanie na paralotni się podoba, jest coraz większa. Trzeba zacząć jednak od tego, że aby latać należy, jak to w życiu bywa, ponieść pewne koszty. Najbardziej rozsądnym rozwiązaniem byłoby wybranie się na kurs i zdobycie uprawnień do latania. Niestety na dzień dzisiejszy w wielu istniejących szkołach to koszt około kilkuset złotych. Jest pewna realna możliwość zorganizowania tańszego kursu na miejscu, gdzieś w okolicach Czarnkowa, ale do tego trzeba mieć określoną grupę zdecydowanych chętnych. Drugim sposobem jest skontaktowanie się z kimś kto już lata i zapoznanie się ze sprzętem, ewentualnie dokonanie pierwszych zlotów na jego sprzęcie i pod jego okiem. Trzeci sposób to kupno sprzętu i nauka na własny rachunek, ale wówczas odpowiedzialność i ryzyko jest ogromne.
Rozsądek podpowiada kurs, a ekonomia którąś z pozostałych możliwości. Ja sam próbowałem na "uwięzi" czyli na linie wyciągarki i skrzydle Jasia i Romana Nowackich, a potem, jako że nie lubię rzeczy pożyczonych, zainwestowałem troszkę kasy i nabyłem "co nieco".
Niezbędne minimum do pierwszych zlotów w Białej koło Trzcianki, bo tylko tam w zasadzie można popróbować, to oczywiście skrzydło klasy standard (DHV 1, ewentualnie DHV 1-2) odpowiednie do wagi pilota, uprząż - koniecznie z protektorem, kask do ochrony "szarych komórek" i wysokie buty. Całą resztę można dokupić później np. kombinezon, wariometr, napęd, radiotelefony, spadochron ratunkowy itp. Chyba że ktoś zaczyna z "pełnym wypasem" inwestuje 20 tysięcy.
Tak zaopatrzeni możemy udać się na paralotniarską górkę do wspomnianej już Białej i stawiać pierwsze kroki. Oczywiście tylko jeśli mamy południowy, południowo - wschodni wiatr w granicach 18 - 20 km/h. Nie piszę o ryzyku, bo mam nadzieję że każdy zdaje sobie sprawę z jego istnienia - jeśli coś (ktoś) lata, to może i spaść. Co prawda istnieją spadochrony ratunkowe, tzw. RSH, służące do tego, aby ewentualny upadek nie zakończył się tragicznie, ale na pierwsze próbne zloty nie jest on niezbędny.
I to w zasadzie wszystko o tym jak zacząć, ewentualne pytania, porady - kontakt GG lub telefoniczny. A w sezonie szukajcie nas na łąkach i w powietrzu!